Reklama

Miłość

Przyjaźń

Zachowanie

Małżeństwo

Ginekolog

Częste pytania

Pokrewne

Co to jest miłość?

Pozornie bardzo to dziwna wątpliwość. O miłości czytacie książki, śpiewacie piosenki, recytujecie wiersze, oglądacie filmy na jej temat, marzycie o niej — i oto nagle okazuje się, że nie wiecie, co to jest miłość i poddajecie nawet w wątpliwość jej istnienie. Nie było jednakże ani jednego spotkania z Wami, na którym by nie padło pytanie, czy miłość w ogóle istnieje. Pytanie to krótkie, ale zahaczają­ce o bardzo wiele zagadnień, na które można odpowiadać na łamach serwisu. Słowniki i encyklopedie podają definicję miłości bar­dzo prostą: „Miłość jest to głębokie przywiązanie do ko­goś lub czegoś, namiętne uczucie do osoby pici odmiennej, umiłowanie, afekt". Miłość jest to uczucie, a skoro tak, to istnieje tak samo jak inne uczucia, np. gniew, żal, radość itd. Jeśli weźmiecie do ręki podręcznik psychologii, a więc nauki, która zajmuje się uczuciami człowieka — nie znaj­dziecie w nim w ogóle hasła „miłość". Miłość nie jest bo­wiem uczuciem prostym, lecz bardzo złożonym, stanowią­cym wytwór kultury ludzkiej. Na kształt miłości każdego człowieka wywierają swój wpływ nie tylko psychologia i fizjologia, ale cały kultu­rowy styl danej epoki, panujące poglądy filozoficzne i mo­ralne, estetyczne i religijne. Na linii przecięcia tych wie­lostronnych wpływów powstaje wizerunek miłości cha­rakterystyczny dla danego czasu i dla danego człowieka. Oto dlaczego definicja miłości podana w słownikach jest zbyt lapidarna, ogólnikowa i niewyczerpująca. W tym loży również przyczyna, że nikt nie podejmuje się podać jednej, krótkiej i wszystko objaśniającej definicji miłości. Czy miłość w ogóle istnieje? Zdaje się, że i w tym py­taniu kryje się wicie zagadnień. Odpowiedzmy najpierw na niektóre z nich. Niejedna z Was, zadając to pytanie, chciała powiedzieć, że w życiu rzadko spotyka się taką miłość, jaką poznaje się z powieści, wierszy i filmów — miłość przedstawiającą się jako ogromny przewrót wewnętrzny albo poemat uczu­ciowy. Nie widać wokół nas — przynajmniej pozornie — ludzi ..pożeranych" namiętnościami, nękanych cierpienia­mi miłosnymi lub też szalejących i tryskających szczęściem z miłości. Słowem, wiele z Was może sądzić, że ta „książ­kowa" miłość jest wymyślona, nierzeczywista, że jest pło-dc:n wyobraźni pisarza czy reżysera, a nie odbiciem rze­czywistości. Jest to wątpliwość tym bardziej uzasadniona, że same stoicie dopiero na progu miłości, a więc możecie wnioskować wyłącznie z obserwacji innych, głównie do­rosłych ludzi. Aby móc stwierdzić, czy ta wielka miłość „książkowa" istnieje czy nie, musiałybyście umieć prze­nikać tajniki duszy dorosłych poprzez maskę obojętności lub spokoju, jaką pokrywają przeżywane uczucia. A jest to bardzo trudne — ludzie dorośli i kulturalni nie okazują bowiem swoich uczuć na zewnątrz, ponieważ to, co w mi­łości jest najważniejsze, rozgrywa się niemal wyłącznie między dwojgiem ludzi. Tylko ludzie mało kulturalni obnoszą swoje afekty i emocje po rynku. Miłość, jak każda bardzo złożona więź uezuciowa mię­dzy dwojgiem ludzi, podlega stopniowaniu — może być słabsza lub silniejsza. W książkach i na filmach poznajecie miłości wyjątkowe, niezwykłe, czasem zaś chorobliwe i spotworniałe, nieraz napięte do ostatnich granic możli­wości i wytrzymałości człowieka. Nie wszyscy ludzie są zdolni do przeżywania takich szczytowych napięć miłos­nych. Może to być ich szczęściem, że nic są do tego zdolni. Nie każda miłość jest od razu miłością przez wielkie „M". Bywają miłości większe i mniejsze, bogatsze i uboższe, piękniejsze i brzydsze. Bywają wreszcie ludzie, którzy przechodzą przez całe życie nie kochając i nie będąc nigdy kochanymi. Ludzie nie kochani na pewno nie są dla tej przyczyny szczęśliwi, ieśli zaś nie cierpią z tego powodu, to tylko dlatego, ze higdy nie zaznawszy miłości, nie wiedzą, co przez to utra­cili. Taki absolutny chłód uczuciowy z brakiem potrzeby miłości mimo osiągniętej dojrzałości należy już do zjawisk chorobliwych w psychice człowieka. Odpowiadając więc na to drugie pytanie, powiem na razie tyle: miłość istnieje. Każdy normalny człowiek, a zwłaszcza kobieta, pragnie jej i kiedyś ją przeżywa, choć wspólnym mianem miłości określa się bardzo różne co do bogactwa, wagi i złożoności stany uczuciowe. W życiu kobiety szczególną rolę odgrywa miłość macie­rzyńska, aczkolwiek zapewne słowo „miłość" jest tutaj tylko przypadkowo takie samo, jakiego używa się na określenie uczucia do najdroższego mężczyzny. Nieraz zresztą zachodzi kolizja między tymi dwiema miłościami (do męża i do dziecka), tak że staje się to przyczyną kon­fliktu, np. kiedy mąż jest zazdrosny o uczucia żony do niemowlęcia czy do małego dziecka i czuje się zepchnięty na plan drugi, a miłość żony do siebie widzi jedynie w cie­niu jej miłości do dziecka. Każda normalna kobieta pragnie przeżyć w życiu miłość do mężczyzny i miłość macierzyńską, co więcej nawet, wydaje się, że dopiero wtedy osiąga pełnię dojrzałości swojego kobiecego „ja". Ludzie różnią się nie tylko poziomem zdolności np. do matematyki, ale i poziomem zdolności do kultywowania i rozwijania swojego życia uczuciowego. Można więc po­wiedzieć, że każdy przeżywa w życiu taką miłość, na jaką go stać i jaką potrafił stworzyć w tych warunkach, w ja­kich wypadło mu żyć.

Cytat Dnia!

“Ponieważ piszę dla dziewcząt zarówno ze wsi, jak i z miast, dla tych, które już dużo wiedzą na ten temat (choćby z lektury), jak i dla tych, które o tym nie wiedzą nic lub prawie nic, nie uniknę tego, iż część informacji wyda się wielu z Was nazbyt elementarna i oczywista. Znajdą się jednak na pewno i takie wiadomości, o których nie słyszałyście. Przywiązuję do tej książeczki wielką wagę. Nie ma bo- wiem przesady w stwierdzeniu, że decydujący wpływ na styl miłości i kształt życia płciowego wywierają kobiety, a nie mężczyźni. A jest tak dla tej prostej przyczyny, że miłość, życie płciowe i stanowiące jego ukoronowanie ma­cierzyństwo stanowią właśnie powołanie kobiety. Kobiety też o wiele głębiej niż mężczyźni przeżywają każde niepo­wodzenie i klęskę w tej dziedzinie. Dlatego powinny już na początku drogi życiowej być świadome swoich w tej dziedzinie możliwości, swoich obowiązków i uprawnień.”